10 powodów, dla których wróciłem z Teneryfy!

teneryfa atrakcje

Od pierwszego dnia pobytu na Teneryfie, zakochałem się w tym miejscu. Piękne krajobrazy, słońce, uśmiechnięci ludzie. Wszystko, czego potrzeba do życia. Ciężko mi było znaleźć jakiś powód, żeby stamtąd wracać. Podobno nie jestem sam, bo wielu Polaków nie wraca z Teneryfy, tylko osiada tu na stałe – warunki do tego naprawdę sprzyjają i nie jest to żadna abstrakcja. Żeby jakoś się przed tym obronić, stworzyłem listę powodów, dlaczego warto stąd jednak wrócić.

 

1 Słońce i kąpiele w oceanie nie sprzyjają robieniu nowych tatuaży

Na szczęście Ink-Lab uzbroił mnie w super krem, chroniący tatuaże przed słońcem!

Jak tylko zobaczyłem studio tatuażu (później się okazało, że są nawet dwa), to do głowy przyszła mi myśl, że może zrobiłbym sobie małą pamiątkę z wakacji. No, ale wiadomo, że do oceanu już bym nie wskoczył. Musiałbym też zrezygnować na jakiś czas z przebywania na słońcu. Trochę szkoda wakacji. Tatuaże są tam popularne – sporo osób ozdabia swoje ciało. Podczas rozmowy z Christianem z lokalnego studio Krises Tattoo, dowiedziałem się, że pracy mu tam nie brakuje a jego klientami są częściej miejscowi niż turyści. Jaki jest poziom tatuatorów? Kwestia gustu 😉

teneryfa atrakcje

2. Piwo mnie nie zachwyciło

Pierwszy łyk miejscowej Dorady przywołał we mnie wspomnienie smaku Goolmana. Nic szczególnego. Przynajmniej nie było drogie. Ceny piw zaczynały się nawet od 0.25 Euro za puszkę 330ml. Inne alkohole były dużo tańsze niż w Polsce. Wino można było kupić już za 0.80 Euro, a za 10 Euro można było się sponiewierać w dwie osoby łychą, ginem czy rumem. Raz udało mi się trafić 1l ginu za 4,67 Euro! Niestety, nie spróbowałem 😉

Teneryfa słynie przede wszystkim z dwóch lokalnych alkoholi – likieru bananowego i RonMiel.

Ten pierwszy totalnie mnie zawiódł. Niby na wyspie są plantacje bananów, ludzie się nimi zachwycają, ale smak tego likieru absolutnie nie miał nic wspólnego z naturą. Bez rozcieńczenia smakował jak jakieś bananowe landryny rozpuszczone w wódce. Co innego RonMiel, czyli rum z miodem. Mój smak! Aromatyczny i słodki! Nie da się go wypić za dużo, bo można się porzygać, ale jako miły przerywnik jest bardzo fajny.

teneryfa atrakcje

3. Kebab to porażka

No ja po prostu musiałem! Musiałem spróbować jak smakuje kebab na Teneryfie i nie wiem czy to, co dostałem, mogę w ogóle nazwać kebabem. Kurczak z patelni w bułce z sałatą, ogórkiem i sosem czosnkowym. Słabizna…

Ogólnie brakowało mi restauracji, w których można byłoby spróbować lokalnej kuchni. Rządziły chińczyki, pizza, kuchnia niemiecka i brytyjska. Mieszkałem w kurorcie, gdzie była masa Brytyjczyków i Niemców, więc restauracje biły się o to, która jest bardziej brytyjska/niemiecka. Można było nawet trafić na mecze III-IV ligi angielskiej w TV.

A! I jeszcze ta ich kawa! Barraquito – mleko skondensowane, słodki likier, kawa i spienione mleko. Słodyba, że ja pierdolę, ale ma swój urok 😉

teneryfa atrakcje

4. Cebula 8zł za kilogram!

Nigdy nie lubiłem cebuli, wiec jeśli miałbym jeszcze za nią przepłacać…

Co innego owoce morza – są w bardzo dobrych cenach i smakują zupełnie inaczej niż te, które kupujmy w Polsce. Oprócz owoców morza, na Teneryfie królują dwa sosy – mojo rojo i mojo verde (czerwony i zielony). Można je dodawać do wszystkiego – mięs, ryb, ziemniaków, nachosów… bardzo dobre!

Podobno banany smakują tu inaczej… chyba mam zbyt mało wykwintne podniebienie, żeby to zauważyć.

Są jeszcze te ich miejscowe ziemniaczki – gotowane w mundurkach z duża ilością soli, tak długo, aż woda wyparuje. Szału nie robiły, ale do obiadu były jak znalazł.

 

5. Broda nie jest tu zbyt popularna

Nie wiem dlaczego, ale rzadko widywałem miejscowych z brodami. Częściej widziałem brodatych turystów. Jedyny kosmetyk do brody jaki znalazłem w sklepie to olejek Brisk za 5 Euro – podobno w Niemczech markety sprzedają go nawet za jednego Eurosa. Dobrze, że zabrałem zapas olejków Saphiro, bo klimat i woda w kranie nie sprzyjała mojej brodzie.

Znalazłem też barber shop, ale nie zrobił na mnie dobrego wrażenia – wyglądał jak zwykły salon fryzjerski, do tego był zupełnie pusty.

teneryfa atrakcje

 

6. Mieszkanki Teneryfy nie są zbyt atrakcyjne

Gdzie im tam do Polek!? Serio. Nie zauważyłem, żeby kobiety tam szczególnie o siebie dbały. Może to trochę wynikać z ich podejścia do życia. Ludzie żyją tam skromnie, bez luksusów. Przywiązują wagę do zupełnie innych rzeczy. Domów nie stawia się tam, żeby wzbudzić zazdrość sąsiada, tylko po to, żeby w nocy było gdzie położyć tyłek. Kto w taką pogodę siedziałby w domu? Ludzie żyją bez pośpiechu, są uśmiechnięci – wyglądają na szczęśliwych mając to, co mają (i wyglądając tak, jak wyglądają).

 

7. Ciągle jest pod górę

I okrężną drogą! Jeśli na mapie masz do sklepu 500m w linii prostej, to wcale nie znaczy, że to będzie szybki spacer. Będziesz szedł pod stromą górę, a zanim dojdziesz, to zrobisz 1500 zamiast 500m. A jak będziesz wracać, to okaże się, że znów jest pod górę! Nie wiem jak to się działo! Po kilku dniach kolana i łydki wysiadały! Za to widoki rekompensują ten wysiłek. Jest czysto, schludnie i każda drobnostka przyprawia o zachwyt. To, co dla mieszkańców wyspy jest codziennoscią, nam wydawało się najpiekniejszą egzotyką! Czarny piasek na plażach, palmy, piękne budynki, mini parki. Nawet zwykłe podwórka wyglądały niesamowicie. A jak się uważnie patrzyło pod nogi, to łatwo można było natrafić na małą jaszczurkę lub kraba przy plaży.

 

8. Nie można tu być gangsta raperem w szybkiej furze

Jeśli jest ograniczenie do 40 km/h, to każdy jedzie 40km/h! Jak do przejścia zbliża się człowiek, to nie ma chuja, żebyś przez to przejście przejechał. I naprawdę nie ma tu policji na każdym skrzyżowaniu, która by tego pilnowała (policję widzieliśmy chyba tylko raz, ostatniego dnia). Czasem było nam trochę głupio zatrzymywać np. autobus, żeby przejść, więc odwracaliśmy się od ulicy i udawaliśmy, że nie będziemy przechodzić. Zwłaszcza, że w miejscu, gdzie mieszkaliśmy ruch był bardzo mały. Ogólnie drogi na Teneryfie są bardzo dobre, a paliwo tańsze niż w Polsce (w okolicach 0.90 Euro/litr). Dobrym rozwiązaniem jest wypożyczenie samochodu – również za bardzo przyzwoite pieniądze. Warto, zwłaszcza dlatego, że Teneryfa jest bardzo zróżnicowaną wyspą – na północy jest zupełnie inaczej niż na południu. Do tego inny widok masz na 20m n.p.m. a inny na 2000m n.p.m.. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie wjazd ponad poziom chmur – tam wszystko było zupełnie inne.

teneryfa atrakcje

9. Ciężko tu dbać o formę

Niby owoce morza, niby wszędzie pod górę… powinno być dobrze, ale z drugiej strony bardzo tani alkohol i temperatury sprzyjające wylegiwaniu się na plaży, nie motywowały mnie do ćwiczeń. Dziennie robiliśmy tam minimum 10km, bo okoliczności tych spacerów były wyjątkowo dobre, ale jak to tak spacerować w tym upale bez zimnego piwa? Nie ma już śladu po moich przygotowaniach formy do wyjazdu 🙁

 

10. Mam zbyt miękkie serce

Uliczni grajkowie! Łomatko! Robią to na takiej kurwie, że oddałbym im wszystkie pieniądze!

 

Widzicie? Tam wcale nie jest tak kolorowo! Jeśli śledzicie mojego Facebooka Bearded, inked and awesome, to zdjęcia stamtąd mówią wszystko 😉 

 

P.S. Znacie jakąś dobrą szkołę hiszpańskiego? Tak na wszelki wypadek, gdybym jednak postanowił jebnąć wszystko i wyjechać na Teneryfę 😉

Czytaj więcej!

 

teneryfa atrakcje

 

Please follow and like us:

1 thought on “10 powodów, dla których wróciłem z Teneryfy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.