Krótka lekcja historii – Ned Kelly i Barbarossa od Leonis Barbam

leonis barbam

Przy okazji recenzji olejku The Audacious Beard co. pisałem o mojej miłości do sklepu trendhim.pl. Kolejnym dzieckiem naszego romansu jest dzisiejsza recenzja balsamów do brody belgijskiej marki Leonis Barbam – Barbarossa i Ned Kelly.

Ned Kelly i Barbarossa, to brodacze, którzy zapisali się na dobre w kartach historii – pierwszy, to australijski bandzior, który przez dwa lata dokonywał napadów na banki w skonstruowanej przez siebie zbroi. Dawno minęły czasy rycerzy, a koleś śmigał w ubranku ważącym 44 kg, odpornym na pociski ówczesnej brodni palnej (!). Został powieszony w 1880 roku, a jego śmierci towarzyszyły bardzo podzielone nastroje. Przez wielu Australijczyków był postrzegany jako ofiara systemu, a przed jego straceniem zebrano 32 tysiące podpisów przeciwko jego karze śmierci. Po jego śmierci okazało się, że podczas śledztwa było wiele nadużyć i nieprawidłowości, co doprowadziło do zwolnienia wielu policjantów. Ned Kelly stał się legendą, o której napisano wiele książek i nakręcono kilka filmów.

leonis barbam

Druga postać – Barbarossa – prawdopodobnie obiła się Wam o uszy na lekcjach historii. Rudobrody, to admirał wojsk Imperium Osmańskiego i najsłynniejszy pirat pływający po wodach Morza Śródziemnego. A tak naprawdę… to dwóch braci Arudż i Hizir! Po śmierci Arudża, wszyscy myśleli, że problem groźnego pirata został rozwiązany… tak bardzo się mylili. Warto znaleźć i poczytać historię pirata Barbarossy, bo jest ona zawiła, ale ciekawa.

leonis barbam

Co łączy tych dwóch Panów? Oczywiście broda! Stąd ich nazwiska znalazły się na balsamach do brody Leonis Barbam.

 

Opakowanie

Balsamy Leonis Barbam pakowane są w metalowe, zakręcane puszki o pojemności 50ml. Po zużyciu przydadzą się na pewno na jakieś dorbiazgi. Nawet tłuste dłonie po olejku nie mają problemu z ich odkręceniem.

 

Skład

Baza obydwu balsamów jest identyczna:

Wosk pszczeli – baza balsamu, tworzy delikatną ochronną warstwę na skórze i włosach, zapobiega nadmiernej utracie wody, uelastycznia i zmiękcza

Olej kokosowy – odżywia i nawilża, naturalna odżywka do włosów

Masło shea – stymuluje produkcję kolagenu, jest naturalnym filtrem przeciw promieniom UV, nawilża i łagodzi podrażnienia

Masło kakaowe – wspomaga regenerację, nawilża, łagodzi podrażnienia

Naturalne olejki eteryczne

 

Dalej mamy już kilka różnic. W balsamie Barbarossa mamy:

Olej z brzozy cukrowej – działa przeciwzapalnie, antyseptycznie i oczyszczająco

Dziegieć brzozowy – złoto dla naszej skóry i włosów; używany w leczeniu grzybicy, świerzbu, łuszczycy, swędzenia skóry, wysypki; działa antyseptycznie

Olejek z kwiatów róży stulistnej – tonizuje i przyśpiesza regenerację skóry

Olejek z boswellia thurifera (kadzidło)

Olejek z mirry

Olej ze słodkich migdałów – chyba nie trzeba przypominać

 

W Ned Kelly znajdziemy natomiast:

Olej z drzewa herbacianego – działa antybakteryjnie i antyseptycznie

Olejek cytrynowy – wykorzystywany przy stanach zapalnych skóry, trądziku i opryszczce

Olejek z czarnego pieprzu – działa antybakteryjnie, redukuje wolne rodniki

Olejek z gałki muszkatołowej

Olej ze słodkich migdałów

Balsamy Leonis Barbam wyróżniają się bardzo szerokim składem z wieloma ciekawymi olejami. Każdy z nich wnosi do balsamu dodatkowe właściwości pielęgnacyjne. Baza balsamu, to mieszanka sprawdzonych wosków i maseł, które doskonale znamy, a dodatkowe składniki (różne w poszczególnych wariantach) nadają balsamom unikalne właściwości. Zastosowanie dziegciu brzozowego (znacie go m.in. z mydła Cyrulików) jest odważnym krokiem, bo mimo tego, że jest on doskonałym składnikiem kosmetyków do skóry i włosów (innego szamponu do włosów, niż dziegciowy nie używam), jego charakterystyczny, drażniący zapach może odstraszać.

 

 

Zapach

Ned Kelly to Australia – zapach słońca. Główną nutą są tu cytrusy. Bardzo przypomina mi zapach balsamu Golden Beards – Big Sur.

Barbarossa, to zapach, który można pokochać lub znienawidzić. Na pewno nie można o nim powiedzieć, że jest nijaki. Ciężki i męski. Czuć w nim dziegieć, ale w połączeniu z zapachem kadzidła i mirry staje się on bardzo ciekawą mieszanką. Czuć w nim świeży popiół i dym – coś jak zapach zgaszonego ogniska.

 

 

Użycie

Balsamy Leonis Barbam postawiłbym w grupie „średniej twardości” – nie jest przesadnie twardy jak Senor Barba czy Mr Bear Family, ale nieco twardszy niż np. Golden Beards. Przy mojej brodzie przydaje się bardziej jako kosmetyk do pielęgnacji niż do układania, ale dla posiadaczy miękkich, prostych zarostów będzie na pewno spełniał te dwie funkcje. Ma delikatnie ziarnistą konsystencję i trzeba go dokładnie rozcierać w dłoniach przed aplikacją, ale z jego rozgrzaniem nie ma większego problemu. Broda błyszczy się po nim naturalnie i zdrowo – o ile nie nałożymy zbyt dużej ilości. Łatwo zmywa się z dłoni.

Tych dwóch „gentlemanów” dostaniecie oczywiście w sklepie trendhim.pl – z darmową przesyłką!

Jestem bardzo ciekaw opinii innych osób, zwłaszcza na temat zapachu Barbarossy! Jeśli ktoś zdecyduje się na przetestowanie, to koniecznie niech wróci tu i podzieli się swoimi wrażeniami!

Pozdro!

Czytaj więcej!

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Enter Captcha Here : *

Reload Image