Detoks sokowy – męskim okiem

detoks sokowy

Detoks sokowy

Ostatnie 3 dni, były zdecydowanie jednymi z najdziwniejszych w moim życiu. Czasem już tak z Żoną mamy, że wbija nam się do głowy jakaś głupota – tym razem postanowiliśmy zrobić detoks organizmu. Ale nie byle jaki! Nie mogliśmy przecież kupić sobie jakichś tabletek czy herbaty! Nie mogliśmy wybrać jakiejś delikatnej formy! Od razu trzeba było zrezygnować z jedzenia! Detoks sokoooowy!

Mówiąc bardzo zwięźle, detoks sokowy polega na tym, że przez 3-5 dni niczego nie jesz a Twoim jedynym źródłem energii są soki owocowo-warzywne i kosmos (albo jakaś inna tajemnicza siła, bo z samych soków, to energii nie ma zbyt wiele). W tym czasie z dupy mają się wysypać złogi, które zalegają w jelitach. Podobno ludzie mają ich nawet po kilkanaście kilogramów! Uprzedzam – nie szukajcie złogów jelitowych w grafice google przed kolacją!

Detoks sokowy można zamówić sobie w ramach cateringu i zapłacić za niego miliony monet lub zostać Januszem detoksu i próbować robić te soki własnymi siłami na przypał. My wybraliśmy tę drugą opcję i mimo, że sił brakowało, to samo robienie soku wydawało mi się czasem przyjemniejsze niż jego picie. Czas spędzony wspólnie w kuchni, jakoś tak szybciej mijał i można było na chwilę zapomnieć o głodzie 😉 Poczytaliśmy trochę, przygotowaliśmy przepisy i ruszyliśmy na zakupy… Zaczynamy!

 

Detoks sokowy – dzień 1

Koktajle są naprawdę pyszne! Ananas + pomarańcz + woda kokosowa + imbir – pycha! Po kilku godzinach trochę burczy w brzuchu, ale przecież wytrzymam te kilka dni! Tak w sumie, to zjadłbym już coś, ale sam nie wiem co. Kilka godzin później zaczyna boleć głowa. Nie wiem czy to z głodu czy z intensywnego myślenia o schabowym. Coś bym pogryzł – nie łykam śliny, tylko zbieram ją w ustach i udaję, że gryzę – nie pomaga.

Sikam co 2-3 godziny. Sranie w normie.

 

Detoks sokowy – dzień 2

Obudziłem się przed budzikiem… chyba z głodu, ale jedyne co mogę zrobić to wypić szklankę wody z cytryną a później koktajl – truskawka + burak + jakieś inne pierdolety. Trochę słabo, bo wolałbym schabowy + ziemniaki + kapusta. Może być nawet w koktajlu. Żona ma już dość mojego marudzenia i jęczenia o jedzeniu i odgraża się, że jak tak dalej ma być, to kończymy. Głowa boli niezmiennie. Zmieniło się tylko to, że po każdym koktajlu dostaję zgagi i bólu brzucha. Po godzinie mija i tak za każdym razem. Poszedłbym najchętniej spać, ale brzuch burczy tak głośno, że nie mogę zasnąć. W telewizji na każdym kanale jakieś żarcie – a to Gesslerowa krzyczy, że ryba mrożona (zjadłbym i mrożoną), a to w reklamie jakieś gołąbki z proszku robią. Skaczę po programach i uciekam od jedzenia. Jest! „Jaka to melodia”! Uratowany! Tu nie ma nic o jedzeniu… i nagle mamy zwycięzców miesiąca – pierwsze miejsce Katarzyna Bigos 🙁 Uciekam dalej.

Sikam co godzinę. Powoli zapominam o sraniu.

 

Detoks sokowy – dzień 3

Budzę się rano i sam nie wierzę, ale czuję się całkiem dobrze – nawet ból głowy jakby mniejszy. Wczoraj w głowie były plany, żeby to wszystko zakończyć i pojechać na kebsa, ale dziś czuję się całkiem nieźle. I tak mija pierwsze 2 godziny. Później przychodzi głód, ale taki do wytrzymania. Od głodu silniejsza jest niechęć do soków. Jak sobie pomyślę, że miałbym coś wypić, to odechciewa mi się wszystkiego. Po każdym koktajlu robi mi się niedobrze. Kulminacja nadchodzi przy czwartej porcji – padam na łóżko i podnoszę się dopiero wtedy, gdy dostaję sraczki. Ale nie takiej zwykłej sraczki! To była… albo może Wam tego oszczędzę. Koniec – piątej porcji już nie wypiję! Na serio, wyrzygałbym ją chwilę po wypiciu. Jutro robimy normalne śniadanie – takie dla normalnych ludzi! Ananas + pomarańcz + woda kokosowa + imbir przestał już smakować tak dobrze. Głowa jednak znów zaczęła boleć.

Sikam dupą. Na zielono!

 

Detoks sokowy – wnioski i obserwacje

Detoks sokowy to koszmar dla osoby, której jednym z ulubionych zajęć jest jedzenie. Kocham jeść, uwielbiam patrzeć na jedzenie, uwielbiam gryźć i rozkoszować się smakiem. Te 3 dni uświadomiły mi to jeszcze bardziej. Czy wrócę jeszcze do tej formy detoksu? Raczej nie, ale na pewno będę pił częściej soki i koktajle owocowo-warzywne. Muszę chwilę od nich odpocząć, ale myślę że raz dziennie, to będzie odpowiednia ilość.

Na plus był na pewno sen. Spało mi się dobrze i budziłem się wypoczęty. Zwykle zjadałem ciężkie kolajce, naładowane białkiem i tłuszczem, które obciążały mój układ trawienny w ciągu nocy. Tu, po lekkim koktajlu nie było za bardzo czego trawić, więc organizm mógł trochę odpocząć.

Straciłem przez te trzy dni nieco ponad 2 – 2,5 kilograma. Prawdopodobnie to woda, ale mam nadzieję, że przynajmniej część tej wagi, to były te cholerne złogi, dla których tak się katowałem.

Na minus na pewno jest samopoczucie – głowa bolała mnie przez pierwsze dwa dni, później doszły jeszcze mdłości. Wszystko nasilało się wieczorami – wtedy zaczynało brakować energii. Leżysz i myślisz tylko o tym, co zjesz jak skończysz detoks.

Dziś jest pierwszy dzień normalnego jedzenia – śniadanie wepchnąłem w siebie trochę na siłę, rozłożyło mnie jakieś przeziębienie. Na nadrabianie zaległości przyjdzie jeszcze czas 😉 Od przyszłego tygodnia wracam do normalnego żarcia i treninigu!

Pozdro!

No i przede wszystkim! Podobało się? To udostępnij posta innym! Albo przynajmniej wejdź na mojego facebooka i zostaw lajka 😉

 Czytaj więcej!

Detoks sokowy

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
20 × 23 =