Fajny gadżet czy fanaberia? Depot No. 504

depot no. 504

Dla wielu osób broda dawno przestała być tylko kłakami na gębie. Stała się symbolem, znakiem rozpoznawczym i obiektem szczególnej uwagi. Są osoby, u których życie kręci się wokół brody.

Jest taki jeden gadżet, o którym chciałbym Wam dziś opowiedzieć – chusteczki do brody Depot No. 504.

O samej firmie pisałem już przy okazji recenzji ich Masła do brody No. 502 i Olejku do brody No. 403 , więc jeśli chcecie dowiedzieć się o niej więcej, to zapraszam do tych artykułów.

Chusteczki do brody, czyli co?

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w restauracji ze znajomymi. Po obiedzie zamawiacie na deser lody i wiadomo – lody mają to do siebie, że lubią się przyczepić do wąsów i brody. Wtedy właśnie bierzecie elegancką saszetkę a z niej wyciągacie chusteczkę Depota – przeznaczoną specjalnie do wycierania zarostu, bo zwykła serwetka nie jest godna dotykać waszego skarbu. Wyobraźcie sobie miny znajomych, którzy z jednej strony patrzą pewnie na Was jak na dziwaka, ale z drugiej widzą faceta, który swojej brodowej pasji oddaje się na 100%. Czujecie to? Czesanie okruchów z wąsów po jedzeniu wielu osób już nie dziwi, ale chusteczka do brody…

A co w tej chusteczce jest takiego specjalnego?

Skład! Po wyjęciu z opakowania, chusteczka do brody Depot No. 504 wygląda jak zwykła nawilżana chusteczka z marketu, ale nic bardziej mylnego. Nie bez powodu jest ona nazwana „do brody”, bo wiadomo, że włosy na twarzy są specyficzne i wymagają specjalnego traktowania.

W składzie m.in. ekstrakty z aloesu, mirry, dzięgielu, tataraku, goździków, czarnego pieprzu, kurkumy, imbiru i kardamonu. Do tego odrobina oleju rycynowego. I to jest w zasadzie cały skład tych chusteczek. Na samym końcu listy znajdziemy jeszcze alcohol, Didecyldimonium Chloride (środek powierzchniowo czynny) i substancje zapachowe. Nie pochwalam, ale to, że są na samym końcu listy oznacza, że jest ich stosunkowo niewiele a przy takim nagromadzeniu dobroczynnych składników, można im to wybaczyć.

Chusteczki pachną bardzo fajnie – ogólnie zapachy Depota, to jedna z ich mocniejszych stron. Często sam używam ich wody po goleniu No. 407, bo zapach po prostu mnie uwiódł.

Te chusteczki to bardzo dobre rozwiązanie, jeśli faktycznie stołujemy się często na mieście i mamy problem z resztkami jedzenia w brodzie, bo bardzo dobrze usuwają wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni włosa. O ile z okruchami możemy łatwo sobie poradzić, tak np. lody, keczup czy inny sos łatwiej zmyć mokrą chusteczką. A przy okazji zadbać o brodę.

Ale!

Jest tylko jedno „ale” – cena. Nie jest to produkt tani i gdybyśmy chcieli używać takiej chusteczki za każdym razem, kiedy się ubrudzimy, to kosztowałoby nas to trochę. 12 szt. chusteczek (każda pakowana w oddzielną saszetkę) kosztuje 72 zł, czyli 6zł za sztukę. Drogo? Zależy jak na to spojrzeć. Jeśli chcemy ich używać na co dzień, to tak, ale myślę, że znajdzie się niejeden freak, który zapłaci tę cenę.

Z drugiej strony zobaczyć zdzwione miny znajomych za 6 zł… bezcenne 😉

Chusteczki Depot No. 504 nie są niezbędnikiem, jeżeli chodzi o pielęgnację brody, ale na pewno są ciekawym gadżetem i czymś, czego wcześniej u nas nie widziałem. Kupicie je w oficjalnym sklepie Depota – http://sklep.depot-men.pl

 

Najbardziej hipsterski gadżet do brody? 😉

 Czytaj więcej!

Pozdro!

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
15 ⁄ 5 =