„Czarna lista kosmetyków do brody” – silikony w kosmetychach

Czarna lista kosmetyków

Kosmetyki do brody cieszą się w śród brodaczy coraz większą popularnością. Ich fenomenu nie zrozumieją ci, którzy nie mają brody. Coraz więcej mężczyzn przestaje uważać używanie kosmetyków za zabieg dla kobiet. Mówiąc wprost – popyt na kosmetyki do brody rośnie. A jak rośnie popyt, to rośnie też podaż. Coraz więcej firm wypuszcza swoje kosmetyki i czasem ciężko połapać się, co jest dobre, a co złe.

Na całe szczęście większość kosmetyków (przyjmijmy, że ten artykuł jest o olejkach i balsamach i mówiąc kosmetyki mam na myśli właśnie te dwa rodzaje), które możemy dostać na naszym rynku, ma naturalny skład. Niestety, część z nich zawiera składniki, które nie powinny się tam znaleźć.

Z niepożądanych składników najczęściej spotykamy silikony. Wpiszcie w google pierwszy lepszy z nich i zobaczycie ile różnych opinii i legend o nich krąży. Jedni mówią, że dobre. Inni, że złe. Jedno jest pewne – nie jest to naturalny składnik, który mógłby wpływać na dobrą kondycję włosa.

Zanim napiszę cokolwiek, zaznaczam, że w niektórych schorzeniach silikony są jednym z rozwiązań, ale tutaj rozpatrujemy ich użycie z pozycji przeciętnego faceta, który nie ma schorzeń skórnych.

Nie będę Wam się tu rozpisywał z naukowymi tezami. Postaram się wytłumaczyć jak najprościej jak to wszystko działa. Silikony tworzą na naszych włosach i skórze pod nimi nieprzepuszczalną warstwę, która utrudnia wchłanianie się tych dobrych składników. Tak po męsku – posmaruj ścianę (skórę) silikonem a później spróbuj ją pomalować farbą (olejkiem). Nie przepuści!

Owszem, włosy po użyciu silikonów będą lśniące i gładkie, ale to tylko chwilowy efekt. Tak jak z makijażem u kobiet – daje efekt wizualny, dopóki go nie zmyjesz. Po zmyciu silikonu, efekt mija. Do tego ciężko je zmyć. Niektóre z silikonów wymagają użycia silnych detergentów, które dodatkowo będą wysuszać naszą skórę. A jeśli nie zmyjesz ich dobrze, to niestety będą się nawarstwiać a to nie zrobi dobrze Twojej skórze.

Do niedawna, wydawało mi się, że silikony występują głównie w tanich kosmetykach. Zrobiłem krótkie śledztwo i okazuje się, że nie!

Oto lista kilku pozycji, dostępnych w Polsce, w których występują silikony/inne sztuczne dodatki:

Gummy Beard – olejek do brody

Restoria Beard Oil

Woody’s for men – olejek do brody

Rene Blanchee H-ZONE Beard Oil

Clubman Pinaud Beard Oil

AVA Eco Men – olejek do brody

Suavecito – Serum do brody

Mondial 1908 Antica Barberia – Tonik do brody

Apothecary87 – Balsam do brody (przynajmniej nie na pierwszym miejscu)

Elegance Beard Oil – mieszanina silikonów i parafiny

Papillon Beard Skin – serum do brody (na drugim miejscu, zaraz po innym emoliencie)

NaturalHP – „olejek” do brody – cała linia ich kosmetyków nie zachwyca

ISANA – cała linia – olejek, balsam, szampon i pomada do brody.

Jak widać, wcale nie są to zawsze najtańsze marki. Nie traktujcie absolutnie tej listy jako wyznacznika zakazanych produktów – wcale tak nie jest. Po prostu bądźcie świadomi, że w ich składzie są silikony.

Co zrobić, żeby ustrzec się przed silikonami?

Czytać etykiety! Na każdym kosmetyku powinno znajdować się jego INCI – czyli lista wszystkich składników. Niestety na stronach internetowych nie zawsze jest ta lista podawana. Jako skład wymieniane są tylko te składniki, które nie budzą zastrzeżeń (zwykle oleje). Nie ma jednak problemu, żeby przed zakupem napisać do sklepu i poprosić o INCI. Jeśli kupujesz stacjonarnie – po prostu sprawdź czy z tyłu opakowania nie ma żadnych nazw, które budzą Twoje wątpliwości. Żyjemy w czasach mobilnego internetu i w 3 sekundy jesteś w stanie ustalić czy dany składnik jest naturalnym olejkiem, silikonem, zapachem czy czymkolwiek innym. Nazwy silikonów zwykle kończą się na –one, ale są od tego odstępstwa.

Czasem bywa też sytuacja, że silikon występuje gdzieś na końcu składu, wtedy oznacza to, że jest go niewiele. Jednak, gdy jest na pierwszej lub jednej z czołowych pozycji w INCI, to niestety jest jednym z głównych składników i powinniśmy się zastanowić czy chcemy takiego kosmetyku używać.

Tak w praktyce – miałem kiedyś okazję używania kosmetyków w dodatkiem silikonu. Przez pierwsze 3 dni byłem bardzo zadowolony. Później zaczęły się schody i szybko je odstawiłem. Gdybym był chujem, to pewnie komuś bym to sprzedał, bo zostały prawie całe opakowania, ale nie mam serca.

Usłyszałem też kiedyś, że najlepsze kosmetyki, to takie, które mógłbyś zjeść – święta prawda (nie chodzi tu o kwestie smakowe)!

Idźcie teraz do łazienki (czy gdzie tam trzymacie swoje kosmetyki) i sprawdźcie, czy używacie produktów naturalnych J Jeśli tak, to pochwalcie się co to jest – tu lub na Bearded, inked and awesome! Jeśli znacie jeszcze jakieś kosmetyki z dodatkiem silikonów, to wrzućcie je w komentarzu – ku przestrodze innych.

Czytaj więcej!

Pozdro!

Please follow and like us:

4 thoughts on “„Czarna lista kosmetyków do brody” – silikony w kosmetychach

  1. Poruszyłeś bardzo ważną kwestię, Krzysiek. Zgadzam się, że cena w tym wypadku nie jest jedynym wyznacznikiem. Jednak statystyki pokazują, że w większości wypadków, to właśnie tańsze, maszynowo produkowane marki znacznie częściej sięgają po sztuczne składniki i robią to zarówno ze względów finansowych, jak i czysto praktycznych. Dlatego zdecydowanie warto czytać składy i świadomie podejmować decyzje.

    Na całe szczęście – i tak jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji, bo nieporównywalnie większa ilość silikonów niż te, z którymi mamy do czynienia w kosmetykach do brody, jest używana w pomadach do włosów. I to w przypadku ich zakupu warto zachować szczególną ostrożność.

    Nie chcę być adwokatem diabła, ale warto też pamiętać o tym, że „silikony” to bardzo pojemne pojęcie i część silikonów to tzw. przyjazne silikony, które mimo zawartości w swojej strukturze krzemu i tlenu, nie wyrządzają naszym włosom szkody i bardzo łatwo się z nich zmywają, a są stosowane przez producentów np. po to, aby dłużej utrzymać właściwości nawilżające kosmetyku lub nie obciążać zbytnio włosów. Dlatego myślę, że warto do listy produktów dopisać konkretne związki, które miałeś na myśli. Ułatwi to czytelnikom wdrożenie się w ten niełatwy temat.

  2. Dzisiaj kupiłem olejek do brody isana . Po przeczytaniu powyższego wpisu szybko sprawdziłem każdy składnik olejku. Okazało się, że nie ma żadnych silikonów. Jeżeli już tworzysz takie dzieło , to bądź precyzyjny i dokładnie opis o które składniki ci chodzi? Żyjemy w czasach domorosłych specjalistów od wszystkiego. jedyną korzyścią ze straty czasu na twój wpis, to poznanie składu olejku, w którym znalazłem dwa alergeny.

    1. „Oto lista kilku pozycji, dostępnych w Polsce, w których występują silikony/sztuczne dodatki” – tak brzmi nagłówek, pod którym wymienione są kosmetyki Isany. A w składzie: Octyldodecanol, Alpha-Isomethyl Ionone, czyli sztuczne dodatki. Wszystko się zgadza. Nie rozumiem poruszenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
30 ⁄ 15 =