[RECENZJA] Olejki do brody Soap Szop – Rosomak Kanadyjski i 221B

Tak, jak zapowiadałem wcześniej, mam dla Was kolejną recenzję produktów od Soap Szop. Tym razem będą to olejki do brody Soap Szop – Rosomak Kanadyjski (zwany też Wolverinem) i 221 B (tak, tego przy Baker Street) .

O samej firmie nie będę się za bardzo rozpisywał, bo zrobiłem to w poprzednim wpisie – tutaj.

Olejki przyszły, podobnie jak kule w pięknym pudełeczku z etykietą Soap Szop Handcrafted (razem z mydłami). Handcrafted – co oznacza ni mniej, ni więcej, że produktów nie robił jakiś C53RP80, tylko Wanda z Inką swemi ręcoma. A ja takie produkty sobie cenię.

 

Opakowanie

Ciemne buteleczki, mocno zakryte etykietami. Na pewno jest to ochrona przed promieniami słonecznymi, ale w przypadku Wolverine’a trochę szkoda, że etykieta zakrywa całą butelkę, bo w środku znajduje się mała gałązka jodły, którą odkryłem dopiero po kilku dniach.

Butelki wyposażone są w pipety – standard, który zapewnia wygodne dozowanie.

Same etykiety mnie nie powalają, ale to akurat spawa drugorzędna.

Olejki do brody Soap Szop

Skład

Olejki do brody Soap Szop mają w zasadzie ten sam skład:

olej rycynowy – co od razu czuć w konsystencji olejku – jest dosyć gęsty,

olej ze słodkich migdałów,

olej z pestek moreli,

olej z kiełków pszenicy – ten składnik rzadko spotykam w olejkach do brody. Trochę poszperałem w internetach i okazało się, że ma bardzo dobry wpływ na nasze włosy i skórę – czyli tam, gdzie działa olejek do brody,

olej arganowy,

ekstrakt z pączków sosny (tylko w Rosomaku) – składnik odkażający i detoksykujący

Do tego wszystkiego dodane są w zależności od wariantu: olejek goździkowy w 221B i olejek pomarańczowy oraz z jodły syberyjskiej w Rosomaku.

Co więcej mogę powiedzieć? Składy bez podejrzanych dodatków. Nie ma obaw, że coś nam zaszkodzi, no chyba, że jesteś na coś uczulony (czytaj tutaj).

Olejki do brody Soap Szop

Zapach

Czyli to, co lubię najbardziej w testowaniu olejków – poznawanie nowych zapachów. Trochę już zdradziłem zapach, przy okazji opisywania składu, ale w produktach Soap Szop nic nie jest oczywiste.

Rosomak, to zapach, przy którym spierałem się z moim ekspertem od zapachów. Ona mówiła, że pomarańczowy! Ja tam mówię, że choinka! Jeden i drugi składnik jest wyczuwalny, ale ciężko określić, która nuta dominuje. Zapach na pewno jest przyjemny, nie męczy nosa.

221B (czyli numer, pod którym mieszkał Sherlock Holmes) trochę kojarzy mi się z takimi starymi czasami. Niby goździkowy, ale też nie do końca. Drugą nutą jest podobno czarne opium – nie wiem jak w rzeczywistości pachnie czarne opium, ale raczej dziewczyny nas nie okłamują. Finalny efekt określiłbym, jako słodko-pikantny z dominującą nutą goździka. Fajnie współgra z klasycznymi wodami kolońskimi (tak, tak, Przemysławka).

Jest jedna rzecz, która łączy olejki do brody Soap Szop w kwestii zapachu – ich aromat jest wyczuwalny bardzo długo. Są wyraziste i intensywne.

 

Olejki do brody Soap Szop, co jeszcze?

Olejek dobrze się rozprowadza, mimo swojej gęstej konsystencji. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. A broda, jak to broda po dobrym olejku – uśmiecha się 🙂

Nie będę się rozpisywał o tym, jaka to skóra jest odżywiona a brodą miękka, bo to oczywiste. Dobre olejki mają to do siebie, że skóra jest po nich odzywiona a broda miękka – to oczywiste. Gdyby tak nie było – napisałbym.

Czy polecam? Polecam! Dla koneserów klasycznych zapachów będzie to mega gratka. Ci, którzy wolą zaskakujące połączenia, też powinni być zadowoleni. W olejkach czuć przede wszytskim serce.

Jak zobaczycie ceny tych cudeniek, to też się uśmiechniecie. 35zł za Rosomaka i 38zł za 221B. Przy okazji (jak już płacicie za przesyłkę) możecie dorzucić do koszyka np. Sex&Splendor dla swojej kobiety 😉 W ogóle! Już pisałem wcześniej, że nawet jak nic nie chcecie kupić, to wejdźcie na stronę www.soap-szop.pl i poczytajcie. Jeśli nie zmienicie zdania, to przynajmniej się uśmiechniecie przy czytaniu opisów 🙂

Wcześniej też zapomniałem napisać, że Soap Szop ma takie swoje hasło – vegan, nerdy, awesome! Że wegan, to się wypowiadać nie będę, bo zjadłem właśnie schabowego (w ramach powrotu do formy). Że nerdy, to niech tam sobie będą. Ale, że awesome – moi ludzie!

A teraz tak zupełnie na poważnie – wbijajcie na facebooka Bearded, inked and awesome i zostawcie lajka. -_-

Pozdro!

Please follow and like us:

1 thought on “[RECENZJA] Olejki do brody Soap Szop – Rosomak Kanadyjski i 221B

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
30 ⁄ 6 =