[RECENZJA] Po prostu MUSTHave! – Bearded, inked and awesome

Jakiś czas temu dostałem do testów olejki firmy MUSTH. Dziś postanowiłem się z Wami podzielić wrażeniami po ich stosowaniu. Będzie krótko i konkretnie! Mógłbym w zasadzie napisać, że polecam i na tym skończyć, bo nie mam co do nich żadnego „ale”, ale na pewno nikogo z Was bym tym nie przekonał, więc trochę się rozwinę.

Opakowanie

Olejki MUSTH są pakowane w bardzo zgrabne, niebieskie buteleczki z minimalistyczną etykietą i numerkiem zależnym od zapachu – coś, co lubię. Jako dozownik użyta jest tu pompka – mój ulubiony sposób dozowania olejku. Po małym wypadku w przeszłości, kiedy zapomniałem zamknąć butelkę z pipetą a żona wrzuciła ją do pudełka z kosmetykami, pompka zdecydowanie dla mnie rządzi.

Skład

Wszystkie olejki produkcji MUSTH mają ten sam skład: olej ze słodkich migdałów, rycynowy, abisyński, krokoszowy, makadamia.

Olej rycynowy wrócił ostatnio do moich łask i odpłaca mi się za to – gęstą, mocną brodą.

Z olejem krokoszowym spotkałem się pierwszy raz kilka ładnych lat temu w kontekście działania na wątrobę. Ostatnio widziałem, że jest sprzedawany w sklepach z suplementami dla sportowców. Teraz mam go również w olejku do brody.

Skład nie ma w sobie niczego podejrzanego, co mogłoby komukolwiek zaszkodzić – same naturalne oleje.

Konsystencja

Zanim dowiedziałem się, że będę mógł przetestować olejki MUSTH, zapytałem o opinię znajomego blogera i pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę to dosyć gęsta konsystencja. Spodziewałem się gęstego oleju i zdziwiłem się, jak zobaczyłem pompkę (bo jak to, kurwa przejdzie przez tę cienką rurkę?). Olej wcale nie jest taki gęsty jak mogłem przypuszczać. Dodatek oleju rycynowego, który jest nieco gęstszy niż inne oleje spotykane w kosmetykach do brody sprawił, że olejek jest tylko nieco gęstszy.

Przy okazji rozwieję jeden mit – gęstość oleju nic nie mówi o jego jakości! Często spotykam się z różnymi teoriami: gęsty lepszy, rzadki lepszy, gęsty bardziej wydajny, itd. Co człowiek, to inna opinia. Sprawdzajcie oleje na sobie, to dowiecie się, które są dobre a które nie. Gęstość olejku zależy od jego składu a nie jakości.

Zapach

Znów czuję się trochę jak pies, bo żona chodzi i mnie obwąchuje. Kiedyś już to przerabiałem 😉

Ciężko w krótkim poście opisać wszystkie zapachy po kolei, ale zaufajcie mi, że są kozackie! Od zapachu drzew iglastych w No.01 (który połączeniu z drzewem sandałowym, piżmem i czarnym pieprzem  wyjątkowo mi podchodzi), przez przyjemne słodkawe zapachy (No.04), po bardzo mocne, męskie mieszanki. Mogę śmiało Wam napisać, że zapach jest bardzo mocnym atutem MUSTHa i nie ma ani jednego wariantu, który by mi nie podszedł. Utrzymuje się też wyjątkowo długo – na tyle, że nie używam ostatnio perfum do pracy.

Użycie

W użyciu jest wygodny, pachnie pięknie, ale jak działa na brodę? Tak, jak porządny olejek! Nie odkryję niczego nowego jeśli powiem, że broda jest miękka a skóra odżywiona. To gwarantuje nam skład olejku. Nie ma w nim niczego, co mogłoby budzić zaniepokojenie i to samo odnosi się do efektów stosowania.

Podsumowanie

Powtórzę to, co napisałem na samym początku – polecam. W tych olejkach jest coś luksusowego. Coś, co sprawia, że czuję się dobrze. Nie mam pojęcia jak to nazwać. Jeśli szukasz właśnie olejku dla siebie a nie celujesz w ceny rodem z drogerii, to śmiało mogę Ci powiedzieć, że właśnie go znalazłeś. Nie będziesz żałował żadnej wydanej na niego złotówki. Wbijajcie na www.musth.pl i zobaczcie, co firma ma w swojej ofercie. Warto być z nimi na bieżąco, więc tu macie linka do fp MUSTH.

A później wróćcie na fp Bearded, inked and awesome, by mi podziękować. Tak w ogóle, to moglibyście tam kilka lajków zostawić, bo ostatnio jacyś skąpi jesteście 😉

Na fp ruszył niedawno konkurs. Na serio tak mało osób chce wygrać kozacką koszulkę?

Przypominam też o moim instagramie!

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
46 ⁄ 23 =