Kilka słów o motywacji – Bearded, inked and awesome

motywacja do treningu

Idzie lato, więc pora ruszyć trochę dupę z ciepłego fotela, żeby wyglądać jak człowiek. Jeśli trenujesz regularnie, to ten wpis totalnie Cię nie dotyczy – szacun i zazdro. Jeśli jednak zdarzyło się tak, że ostatnio czasem Ci się zapomina… to chcę Ci przypomnieć, że czas na wielki powrót. I nie chodzi mi tu tylko o spalenie kiełbasy z wielkanocnego barszczu!

Dla mnie ostatni okres wiązał się z brakiem czasu na treningi. Nigdy nie rozumiałem jak ktoś może nie mieć choćby godziny dziennie, żeby wyskoczyć na siłownię – teraz już wiem. Ostatnie dwa miesiące, to zupełny brak ruchu z mojej strony. Dlatego czas wziąć się w garść. Jak to zrobić najlepiej?  Mam kilka patentów:

 

  1. Zastanów się, po co to robisz.

Powód, dla którego trenujesz wcale nie jest taki ważny. Możesz chcieć zrzucić kilka kilogramów, możesz chcieć zyskać dodatkowe cm w bicepsie. Może chcesz po prostu się poruszać, żeby nie zapomnieć jak to jest albo zwyczajnie założyć słuchawki i odciąć się na godzinę od otaczającego Cię świata? Nieważne, co wybrałeś – każdy powód jest dobry. Ważne, żeby napędzał Cię do działania.

 

  1. Postaw sobie cel.

Korpo gadka mówi, że cel powinien być: mierzalny, realny, określony w czasie i ambitny. I tego się trzymaj, nie tylko a propos treningu. Schudnę, to nie jest cel. Do wakacji schudnę 10 kg  – to jest cel. Tylko pamiętaj, żeby było ambitnie! Osobiście nigdy nie lubiłem biegać. Było to dla mnie zwyczajnie nudne i bez sensu – dlatego zapisałem się na Biegnij Warszawo – cel miałem jasny: za dwa miesiące muszę przebiec 10km.

 

  1. Spójrz w lustro.

Serio uważasz, że nikt nie zauważył tych kilku dodatkowych cm w pasie? I naprawdę myślisz, że jeszcze nie ma tragedii? Ok… to zrób zdjęcie i pokaż obcym ludziom – oni powiedzą Ci prawdę. Gdybyś był kobietą, to obejrzałbyś się za sobą? Pisałem kiedyś, że mam wyjebane na kaloryfer na brzuchu. Bo mam, ale jak patrzę, co stało się z moim ciałem przez ostatnie 2-3 miesiące, to jestem na siebie zły. A złość najlepiej wyładować na treningu.

 

  1. Przypomnij sobie, jak to było…

Pamiętasz jeszcze to uczucie, kiedy po wysiłku endorfiny buzują? Uśmiechnięta gęba i niesamowita energia, mimo fizycznego zmęczenia? Nie brakuje Ci tego? Ja za tym chyba tęsknię najbardziej.

 

  1. Podnieś poprzeczkę.

Przypomnij sobie ile radości sprawiło Ci, kiedy pierwszy raz wycisnąłeś 100kg na klatę. Wiadomo, że po przerwie będzie ciężko od razu wskoczyć na maksymalne ciężary, ale dzięki pamięci mięśniowej na pewno wrócisz do nich szybciej niż Ci się wydaje. A gdyby tak do ostatniego rekordu dołożyć za jakiś czas jeszcze 5kg… na to czekam.

Motywacja, to popularny temat po każdych Świętach, bo wszyscy sugerują, żeby spalić te serniczki, kiełbaski i sałatki. Każde obżarstwo niesie za sobą konsekwencje – tysiące kalorii, ale nie będę tu nikogo przekonywał, żeby trzymać dietę w Święta, bo to byłaby głupota (oczywiście, jeśli nie startujesz za tydzień w MP). W dwa dni Świąt na pewno nie przytyliście kilku kilogramów! Nie ma takiej opcji, nawet gdybyście tyko siedzieli i żarli. Tak samo jak po dwóch dniach głodówki, nie schudniecie nie wiadomo ile.

Bierzcie się do roboty!

P.S. Mega prośba. Jeśli to przeczytałeś, to zostaw like na moim fp Bearded, inked and awesome – facebook znów wytoczył mi wojnę o pieniądze i nie mam zamiaru się mu poddać 😉

Czytaj więcej!

Pozdro!

Please follow and like us:

1 thought on “Kilka słów o motywacji – Bearded, inked and awesome

  1. Ciężko się czasem zmotywować, zwłaszcza, gdy po oknem ponuro. Chęć tworzenia czegość i bycie z tym sam jest ciężkie, co powoduje, że nie możemy się zmotywować. Z czasem przydają się takie teksty, można coś poczytać. Może kogoś zmotywuje. Wszystko siedzi w naszej głowie i to nas napędza. Ciężka praca od samego początku. Mózg nie może zwalniać 🙂

    Pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Enter Captcha Here : *

Reload Image