Koki, zerówki i pedały w rurkach – Bearded, inked and awesome

Jakiś czas temu w lokalnej prasie ukazała się informacja na temat I Lubelskiego Zlotu Brodaczy, który postanowiłem zorganizować. Pewnego dnia zadzwonił do mnie znajomy, że reporter Kuriera prosił o numer do mnie. Ucieszyłem się, że ktoś się w ogóle tym interesuje i potraktowałem, jako kolejną reklamę wydarzenia. Dziennikarz do mnie zadzwonił, powiedziałem kilka słów i już następnego dnia sklecił artykuł, który pojawił się w papierowym wydaniu. Fajnie! Kolejnego dnia można było go znaleźć w wydaniu internetowym – tu zaczyna się historia, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu, bo większej beki dawno nie miałem.

Wchodzę i czytam: „Lalusie w brudkach, w rurkach itp. Gdzie jest ta służba wojskowa? Facet to powinien być facet a nie lalunia zakryta broda i wygląda jak Pedzio Edzio”, „Będzie kwesta na żyletki?”, „Oni raczej o higienę to nie dbają.”(o kurwa!), „Chcieli być bardziej męscy ale zapomnieli że włosy rosną też na c i p k a ch co widac na załączonej fotografii.Tyle w temacie.”, „BRODA, HODOWLA PASOŻYTÓW GRZYBÓW I RESZTEK JEDZENIA. Brode nosi żyd koza i chu,,,za” i mój faworyt „Najwyraźniej się nudzicie w tej waszej mieścinie. A może jeszcze zróbta konkurs tych brodaczy w tym waszym wioskowym lotnisku? Nie zapomnijcie zaprosić bab z brodami. Buhaha” – podpisane Tom z Rzeszowa. Przy tym ostatnim zatrzymam się na chwilę, bo to szczególny typ frustracji, jeśli wchodzisz na stronę lokalnego dziennika innego miasta, tylko po to, żeby pocisnąć.

To tylko kilka wybranych komentarzy. Były o polityce, były o pedałach, były o okularach i rurkach, no i przede wszystkim Tom z Rzeszowa 😉 Kurwa, po ogarnięciu tego w głowie miałem bekę jak po dobrej trawie. W życiu nie pomyślałbym, że ktoś potrafi kogoś tak nienawidzić za włosy na twarzy! 😀

Z zasady jestem człowiekiem, który stara się ominąć hejt w internecie. Jak widzę coś, co mi się nie podoba, to zwyczajnie scrolluję dalej. Na facebooku mało komentuję poza grupami. A już totalnie byłoby mi wstyd, gdyby znajomi (bo przecież wyświetla się to znajomym na wallu) zobaczyli mój komentarz na takim poziomie. No, ale to nie był Facebook, tylko forum pod postem. Jak różnica? Na facebooku masz zwykle wpisane swoje imię i nazwisko…

Pod postem na facebooku pojawiło się ze 20 lajków i kilka komentarzy… bardzo łagodnych. Reszta komentarzy to anonimowi bohaterowie forów internetowych. Pierwsza rzecz, o której pomyślałem, to jak taki hejter może wyglądać. Stanął mi przed oczami koleś w zaplamionej bluzce, lekko niedogolony, (ale to tylko stan przejściowy, bo na niedzielę się ogoli), przełączający kanały i krzyczący do żony – „Bożena! Podej mnie browara!” opcja druga, to małolat, który po napisaniu podskakuje z uśmiechem i krzyczy „ale im dopiekłem!”. Serio, bo nie wyobrażam sobie, że normalny człowiek wraca z pracy, zjada obiad i siada do komputera z myślą „o, pohejtuję sobie chwilę”. Albo wchodzi do domu „- co na obiad? – pierogi, – jebać pierogi, kucharze to kurwy!”? Chuj wie.

Jak wygląda, to jedno. Ciekawszym pytaniem, jakie sobie postawiłem jest: co kieruje takim człowiekiem, żeby wejść w artykuł, który totalnie go nie dotyczy i jeszcze go komentować. Mało znam się na samochodach, po prostu motoryzacja nigdy mnie nie interesowała, ale nie wchodzę na fora i nie piszę, że „Skoda to chuje”. I o ile mam bekę wyobrażając sobie wygląd kolesia po drugiej stronie, to na to pytanie nie znam odpowiedzi.

Koniec, bo rozpisałem się nie o tym, co chciałem.

Dużo z tych komentarzy skupiało się na wyglądzie brodaczy. Takiemu Januszowi z internetu brodacz kojarzy się z rurkami, kokiem i okularami. I chuj. Jeżeli ktoś ma ochotę nosić rurki, koka i okulary to niech nosi! Nastał jakiś jebany kryzys męskości, który wcale nie objawia się dla mnie noszeniem rurek, tylko próbami udowadniania wszystkim dookoła swojej męskości poprzez nie noszenie ich. Sam rzadko noszę rurki, koka kiedyś miałem, okularów nigdy nie nosiłem, ale nie wykluczam, że je sobie kiedyś kupię, bo będę miał taki kaprys. I jeśli ktoś uważa, że przez to brakowałoby mi męskości, to niech podeśle mi na jedną noc swoją żonę. Ja problemu ze swoją seksualnością nie mam i jeśli dowodem męskości ma być moje ubranie, to uważam, że to jest prawdziwy kryzys. „Eeee… te spodnie takie modne, że facetowi nie wypada”. Facetowi nie wypada robić jedynie tych rzeczy, które krzywdziłyby innych. Kurwica mnie strzela, jak widzę artykuły typu „10 błedów modowych, które najczęściej popełniasz”. Prawdziwy mężczyzna ma swoje zdanie i nosi to, co chce i jak chce. Amen. Nie jestem chodzącą tolerancją, wkurwia mnie wiele rzeczy (ostatnio uświadomiłem sobie, że chyba najbardziej mnie wkurwia jak żarcie na telefon nie przyjeżdża na czas) i mówię o tym, ale nie łażę po internecie z myślą „o, tu będzie zaraz fajna gównoburza! Napiszę, że są zjebani!”

Na koniec nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. Dlaczego, kurwa, nigdy nikt (może poza moją Mamą, ale to inna gadka) nie zaczepił mnie na ulicy i nie powiedział mi niczego złego o mojej brodzie w twarz. Internetowi napinacze nie wychodzą na ulicę? A może obrońcom męskości w realu brakuje jaj?

Co Wy o tym sądzicie? Mieliście kiedyś sytuację, że ktoś powiedział Wam coś na ten temat wprost? Czekam na komentarze 🙂 Hejterów też zapraszam:)

I dajcie czasem lajka na Bearded, inked and awesome, żebym wiedział, że ktoś to czyta.

Za udostepnienie, będę w siódmym niebie.

Pozdro!

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Enter Captcha Here : *

Reload Image