Miszmaszyna! – MSZZ

mszz

Nie, nie będzie o maszynie do mieszania cementu. Nie wiem nawet jak na prawdę taka maszyna wygląda. Dziś o czymś zupełnie innym. Jeśli śledzicie mojego instagrama, to możecie zauważyć, że jedną z firm, której ciuchy chętnie kupuję jest MSZZ – Miszmaszyna. Jest to kolejna Polska firma, której warto się przyjrzeć. W ich ofercie znajdziecie t-shirty, bluzy, kurtki, różne akcesoria i koszule, które produkowane są w bardzo limitowanych ilościach, więc jeśli cenicie sobie indywidualność, to musicie na nie zerknąć.

xxx

Co do jakości, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wzory na t-shirtach są bardzo różnorodne, a chyba najbardziej rozpoznawalną jest koszulka „kurde balans”, którą po pierwszym zobaczeniu po prostu musiałem mieć ;). Ale nie na ubraniach firmy chciałbym się skupić. Wg mnie absolutnym hitem jest ich torba. Z pozoru zwykła zielona (oliwkowa?) torba, a jednak ma w sobie coś, dzięki czemu postanowiłem napisać dla Was te kilka zdań.

Torba nie ma żadnych wypasionych funkcji, nie nosi za nas sama rzeczy, nie świeci w ciemnościach i nie ma ukrytego lasera. Ma za to jedną opcję, która rozwiązała dwa moje problemy. Chodząc na siłownie, swoje rzeczy pakowałem w plecak. Zwykle jak wracam z siłowni, to jestem tak styrany, że rzucam torbę/plecak za drzwi i idę się ogarnąć. Z natury jestem trochę leniwy, więc nie zawsze pamiętałem, żeby ogarnąć również torbę. I wtedy się zaczynało – „leży w przejściu cały dzień”. Mieszkanie też mam dość małe i nie bardzo mam miejsce, żeby schować plecak w konkretne miejsce. Kończyło się to na tym, że plecak leżał pod ścianą aż do kolejnego treningu (ciuchy wyciągałem! Wy też o tym zawsze pamiętajcie, bo niestety chyba na każdej siłowni znajdzie się ktoś, komu się zapomina :/). Do czasu, aż odkryłem torbę od MSZZ. Torba wykonana jest z cieniutkiego materiału (nie mylić z chujowym), który pozwala na złożenie jej w malutką kosteczkę, mieszczącą się w większej kieszeni. Dla mnie wybawienie.

xyxyx

A drugi problem? Ciasne szafki na siłowni. Znacie to skądś? Wielka zimowa kurtka, buty, shaker, ubrania… i robi się ciasno. Do tego, te wielkie zmęczone torby squash’ystów (czy jak im tam), wiecznie zajmujące miejsca siedzące (ciężkie życie torby squash’ysty). W końcu mam rozwiązanie – torba, która nie zajmuje prawie wcale miejsca.

Ja z torbą chodzę na siłownię. Wy wykorzystać ją możecie na wiele sposobów. Wyglądem nie przypomina typowo sportowej torby i ma na tyle uniwersalny rozmiar, że możecie się w nią spakować w krótką podróż czy zabrać na zakupy. Do tego cena jest zupełnie w zasięgu przeciętnego zjadacza chleba. Czasem trafi się też w paczce jakiś gratisowy gadżet 😉

xyxyxyxy

Niestety tymczasowo torba jest wyprzedana, ale śledźcie fp MSZZ, bo obiecali mi, że niebawem będzie znów dostępna. Powiem więcej, będzie dostępna też w kolorze czarnym i Wy dowiadujecie się o tym jako pierwsi! W nowej kolekcji znajdzie się jeszcze kilka niespodzianek 😉 Moje zdjęcia trzymają nadaj swój poziom bylejakości, więc skorzystałem z gotowych zdjęć od internetów a po więcej odsyłam Was na ich instagrama. A tu macie link do sklepu – MSZZ.

Na mojego instagrama też Was odsyłam, bo ruch mam jakiś, taki marny. A później zostawcie like na facebooku Bearded, inked and awesome – niech inni zazdroszczą popularności 😉

Pozdro!

Czytaj więcej!

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
27 ⁄ 9 =