Dlaczego blogsfera to syf? – Bearded, inked and awesome

czy warto być blogerem

Dziś kilka słów  na temat tego, co udało mi się zauważyć przez ten krótki okres odkąd prowadzę bloga. Będzie wulgarnie i płytko. Podejrzewam też, że nie będzie to mój najpopularniejszy tekst.

Czy warto być blogerem

Założyłem bloga i żądny sławy oraz pieniędzy od razu chciałem go jak najszybciej wypromować. I teraz mówię z zupełną powagą i wdzięcznością – dzięki, że ktoś to w ogóle czyta. Zwłaszcza, że znajomi dopiero niedawno dowiedzieli się, że coś pisze (przez, kurwa, wpadkę z instagramem) więc tym bardziej się cieszę, że obce mi osoby zechciały poświęcić na to swój czas. Olałem wszystkie zasady, które mówią o tym, jak wypromować bloga i olewać je będę nadal. Dlaczego?

Odpaliłem poradnik i czytam: Porada pierwsza – pisz komentarze ze swoim linkiem. To szukam jakiegoś bloga, ale przed napisaniem swojego komentarza, czytam: Fajny wpis, www.sdfds.pl, super! www.jfri.pl, zapraszam do siebie www.oijh.pl , zajebiście! Nic tu po mnie.

Sposobów na zdobycie fanów szukałem też na tzw. grupach wsparcia na FB. Zapisałem się do kilku i od razu uciekłem z większości. Dlaczego? 90% to nastolatki, które omamione obietnicą szybkiego zarobku prowadzą sobie swoje blogi, które wyglądają w większości tak samo. Kom za kom? Obs za obs? Tyle się można tam dowiedzieć. Na niektóre blogi nie musiałem wcale wchodzić, żeby być na bieżąco, bo codziennie pojawiały się te same gęby na FB. Jak odezwałem się, żeby może utworzyć jakąś kategorię dla facetów, bo nie bardzo mnie to interesuje i raczej chciałbym zyskać czytelników niż nabijać sobie sztucznie statystyki, to dostałem odpowiedź, że mogę zmienić grupę. Niestety, dziewczynki się rozmarzyły i chcą trzepać kasę na blogu, a firmy wymagają popularności. Jeśli nie umiesz sprzedać swoich umiejętności, to musisz sprzedawać swojego bloga. Wchodzisz później na takiego „popularnego bloga”, gdzie  w rzeczywistości ¾ osób ma w dupie, co jest napisane, bo polubiło, żeby dostać like. Sam trafiłem tam na max 2 blogi, których nie uważam za zmarnowany czas.

Nie chce mi się czytać dalej. Spadam!

O! Czasem pomiędzy blogami o modzie i szmince mamy, mignie jeszcze jakiś kulinarny. Bardzo fajne blogi! Serio! Ślina leci na sam widok tego, czego normalnie kobieta nie ugotowałaby swojemu staremu, gdyby nie możliwość zrobienia zdjęcia, by wstawić je później na blogu. Sam nie czytam, ale szanuję i bardzo lubię jak moja Żona je czyta.

Próbowałem też wrzucać posty na grupy tematyczne: broda i tatuaż. Kilka z nich o dziwo się utrzymało. Część była kasowana, części nie zatwierdzał administrator. Bo po chuj wrzucić recenzję jakiegoś Reprintica na grupę, skoro 5 osób dziennie się o to pyta i nabija ruch na grupie? Może znacie jakieś normalne grupy, gdzie mógłbym dotrzeć do zainteresowanych osób?

Nie mam nic przeciwko udostępnianiu strony przez stronę na FB – ale wolałbym się wymienić fanami, z kimś, kto ma fanów w podobnym klimacie niż z jakimś jebanym „Klubem Myszki Miki”, w którym dodatkowo fani to boty. Tu niestety zaczyna się kolejna historia. Kiedyś prowadziłem FP o tematyce sportowej (+7k fanów) i nie było najmniejszego problemu, żeby powymieniać się fanami. Udostępniam Twoją stronę i jeśli kogoś to interesuje, to klika „like”. W temacie męskich blogów nie jest tak łatwo. Nie wiem, o co do końca chodzi, ale nikt nie chce tego robić. Kurwa, bo jak ktoś zobaczy u mnie artykuł, to oczy tak mu się zmęczą, że Twojego już przeczytać nie da rady! Jedyny sposób, żeby kilka nowych osób miało szansę zobaczyć, to wyżebranie kilku lajków u dotychczasowych obserwujących. Dzięki za pomoc!

Czy warto być blogerem

Wystarczyły dwa miesiące, żebym przekonał się jak wygląda blogowanie od środka. Później podobno jest jeszcze gorzej. Nie miałem zamiaru nikogo urazić tym wpisem, ale chciałem wyrzucić z siebie moje obserwacje. Przy okazji, jest to dobra okazja, żeby poprosić Was o pomoc, bo nic nie cieszy tak, jak kolejne osoby odwiedzające blog. Nie wstydźcie się zostawić lajka pod postem, czy napisać komentarza. Udostępnijcie coś jeśli uważacie, że jest dobrze napisane i dla kogoś może mieć jakąś wartość. Wtedy więcej osób widzi tego posta i jest szansa, że kolejna mordeczka dołączy do grona czytelników. A im Was więcej, tym u mnie więcej zapału do pisania.

Przypominam, że od wczoraj znajdziecie mnie na Instagramie. Podobno tak trzeba 😉

Skończ czytać to pierdolenie i przejdź do konkretów!

Pozdro!

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.