Faceci z jajami! – Bearded, inked and awesome

Wielkimi krokami zbliża się LI Superbowl – finał amerykańskiej ligi NFL. W Polsce, to wydarzenie przechodzi zwykle bez większego echa, ale dla Amerykanów, to prawie jak święto narodowe. Masa ludzi na stadionie, jeszcze więcej przed telewizorami, najdroższe bloki reklamowe w historii. To wszystko z powodu kilkudziesięciu kolesi, którzy dla przeciętnego Europejczyka poprzebierali się w kaski i tłuką się o jajowatą piłkę, której tak na prawdę nie widać. Do finału zostało jeszcze kilka tygodni, więc pomyślałem, że to dobry czas, żeby trochę przybliżyć Wam o co w tym wszystkim chodzi. Przede wszystkim futbol amerykański to nie rugby! Wiele osób spierało się już na temat, który sport jest ciekawszy czy bardziej brutalny. Nikt nie wygrał. Dla mnie futbol jest bardziej widowiskowy, między innymi właśnie przez sprzęt. Spróbuj uderzyć głową w ścianę. A spróbuj to zrobić w kasku. Uderzysz mocniej prawda?

Wspominałem w pierwszym wpisie, że od jakiegoś czasu przeżywam romans z futbolem amerykańskim. Że gram, to byłoby za dużo powiedziane. Powiedzmy, że trenuję, kiedy czas pozwala. Sport ten poznałem przez przypadek. Trenował tam znajomy, który wysłał mi zaproszenie na mecz przez fb. Poszedłem i spodobało mi się. Pamiętam, że była piękna pogoda, mega rodzinny klimat, cheerleaderki, konkursy w przerwie, stroje zawodników robiące wrażenie – brakowało mi tylko grilla z kiełbaskami. Nazwałem to namiastką Ameryki. Z perspektywy czasu stwierdzam też, że super robotę wykonał komentator, tłumaczący laikom takim jak ja, co się dzieje na boisku. Bez tego pewnie więcej bym tam nie wrócił, bo ten sport wcale nie jest prosty do ogarnięcia. Niedawno ze znajomymi byliśmy na meczu lacrosse’a i niestety bez komentarza, który trochę rozjaśniłby nam o co chodzi, wyszliśmy nie wiedząc do końca jaki był wynik i czy mecz było podzielony na kwarty, tercje, połowy? Generalnie raczej nie ogarnęliśmy nic. Mało zachęcające. Dlatego uważam, że to w dużej mierze dzięki dobremu komentarzowi przychodziłem na kolejne mecze. A później postanowiłem spróbować swoich sił… i tu zakończmy ten temat 😉

Nie będę pisał dużo o zasadach, bo nie da się ich opisać w krótkim artykule. Szczerze mówiąc, będąc na boisku też nie wszystkie znam. Zasady futbolu amerykańskiego są dość skomplikowane, jeśli zechcemy się w nie zagłębić (można ciągnąć za brodę jeśli wystaje spod facemasku!). Dla mnie jest ważne, żeby wiedzieć co się dzieje na danej pozycji. Dla widza ważne jest, żeby wiedział co oni tam robią. Ogólnie wygląda to tak:

– na boisku są dwie drużyny, każda wystawia jedną formację atak lub obrona (są jeszcze formacje specjalne) po 11 zawodników,

– ofensywa stara się przejść minimum 10 jardów w 4 próbach, defensywa oczywiście stara się im przeszkodzić,

– jeśli im się uda, to mają kolejne 4 próby i analogicznie robią to aż dojdą do pola punktowego, jeśli nie – piłkę przejmuje drużyna przeciwna i na boisko wchodzi ich formacja ofensywna,

– po wejściu w pole punktowe drużyna zdobywa tzw. przyłożenie za 6 punktów oraz dostaje szansę podwyższenia wyniku poprzez kopnięcie (za 1 punkt) lub ponowne wbiegnięcie w pole punktowe (za 2 punkty)

– później drużyna punktująca odkopuje piłkę od przeciwników i wszystko zaczyna się od początku.

Tyle na prawdę Wam wystarczy, żeby wiedzieć mniej więcej co się dzieje na boisku. Futbol jest grą, w której ważny jest element taktyczny. Na pierwszy rzut oka zobaczysz chaos na boisku. Wbrew pozorom każdy ruch jest tam zaplanowany (w idealnym świecie). Playbooki (książeczki z akcjami) sięgają często kilkuset stron.

W Polsce futbol amerykański to nadal niszowa dyscyplina, mimo bardzo szybkiego rozwoju, nadal nie jest w stanie równać się z piłką ręczną czy siatkówką (o skokach narciarskich nie wspomnę). Boom na tworzenie nowych zespołów trochę minął, ale w większych miastach możemy spotkać nawet po kilka drużyn. Liga jest w tym momencie podzielona na trzy poziomy rozgrywkowe, które są podzielone na dywizje, ze względu na położenie geograficzne. Do tego dochodzą rozgrywki „ósemek” i juniorskie, także jest w czym wybierać.

Sprawdź czy w Twoim mieście jest drużyna i idź na mecz. Zobacz jak to wygląda. Doceń to, że ktoś na własne życzenie daje sobie obić dupę na treningach przy 15stopniowym mrozie. Nie gwarantuję, że zakochasz się w futbolu, ale na pewno zyskasz nowe doświadczenie, poznasz coś nowego, poszerzysz swoje horyzonty. To lepsze niż siedzieć przed komputerem czy telewizorem i oglądać kolejny raz ten sam serial. Dla mnie takie wyjście zakończyło się przede wszystkim poznaniem fantastycznych ludzi, bo futbol zajebiście zbliża. Musisz być pewny człowieka, który stoi na boisku obok Ciebie, tak samo jak on musi być pewny Ciebie. Dlatego często na drużynę mówi się rodzina.

Jak już spróbujesz, to podziel się swoimi przemyśleniami 🙂

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
26 ⁄ 26 =