3 cm w bicepsie w miesiąc! – Bearded, inked and awesome

Wczoraj, będąc na siłowni przypomniałem sobie jak dużo osób stawia sobie za noworoczne postanowienie zyskanie lepszej sylwetki. Styczeń to chyba jedyny okres, kiedy ludzie na siłowni są tak zróżnicowani – młodzież, studenci, kobietki chcące stracić kilka kg, starsi faceci chcący zgubić oponkę – można by tak wymieniać w nieskończoność. Jest jedna rzecz, która jednak łączy dużo osób – brak przygotowania. Łatwo zauważyć taką osobę, kiedy wchodzi na siłownie: szybkie wejście, nagle oczy szeroko, lewo, prawo… ucieczka na rowerek/bieżnię – tam się tylko jeździ/chodzi, czyli jest bezpiecznie. Schemat często się powtarza. Mało kto decyduje się na choćby przeczytanie kilku wskazówek w internecie (poza nastolatkami, ćwiczącymi systemem Ronniego Colemana od pierwszego treningu), czy wzięcie trenera personalnego. Nie wspominam nawet o podejściu do innych bywalców siłowni z pytaniem o pomoc. Oczywiście, nie każdy moment jest dobry, nie każdy ma czas. Jeśli widzisz, że facet ma na sztandze 150kg i robi martwy ciąg, to lepiej chwilę poczekaj. Ale pamiętaj, że facet który ma 45cm w bicepsie, to też człowiek – też kiedyś zaczynał, a jego wygląd świadczy o tym, że jest to jego pasja i chętnie się nią z Tobą podzieli. Wystarczy wybrać odpowiedni moment.

Niestety realia są inne i po ucieczce na rowerek zwykle przychodzi jeden scenariusz. Pojeździ tak ktoś na tym rowerku z pół godziny, po czym pójdzie do domu. W mniejszej ilości przypadków zrobi kilka serii bez ładu i składu na maszynie, czego efektem będzie tylko ból dzień po. Po miesiącu stwierdzi, że siłownia jest bez sensu i nie widzi żadnych efektów. Nie mówię tu już o skrajnych przypadkach. Na starej siłowni, do której uczęszczałem było kilka rowerków, na których ćwiczyło się w pozycji ~leżącej, a przed nimi wisiał telewizor. Rowerki te, były ulubionym narzędziem (muszę to powiedzieć wprost) grubych bab, które leżały sobie przez godzinkę, oglądając telewizję i co jakiś czas ruszając nogą, żeby przesunąć pedał. O zgrozo!

Po miesiącu 90% tych osób znika, a na siłowni powraca naturalny ład i porządek. Nie czekasz na sprzęt, nikt nie zahacza Ci o sztangę podczas ćwiczenia, możesz swobodnie zaparkować pod siłownią, itd.

I z tym właśnie okresem kojarzy mi się tylko jedno. Okładki z magazynu „Męskie zdrowie” – większość się domyśla, o który magazyn chodzi. Bierzesz pierwszy lepszy numer i na okładce widzisz „Płaski brzuch w 21 dni”, „3 cm większy biceps w 30 dni”, „13kg mięśni w 3 miesiące” – to są prawdziwe tytuły, serio. I wcale nie powinniśmy mieć im tego za złe – tak działa marketing!

Kiedyś wywiązała się między nami taka rozmowa na siłowni:

B: Widzisz, przyszedł luty i na siłowni znów zrobiło się pusto.

K: No, bo my widocznie źle ćwiczymy. Wszyscy, którzy ćwiczyli z MH zrobili już te swoje klaty, bicepsy i abs’s w miesiąc. A my tu tkwimy i będziemy tkwić bez końca, żeby zrobić jakąś formę.

Lubicie jak z Was żartują? Pewnie nie. To nie dawajcie innym powodu. Wpiszcie w przeglądarkę „trening dla początkujących”, zapytajcie bardziej doświadczonego znajomego, weźcie trenera personalnego, choćby na jeden trening – wtedy wszystko stanie się łatwiejsze. Nie wierzcie kolorowym gazetom – zapytajcie ludzi, którzy mają wysportowane sylwetki i ile czasu zajęło im dojście do tego.

Pozdro!

 

Jeśli przeczytałeś te wymiociny do końca, to zostaw proszę like lub komentarz na fb. Będzie mi bardzo miło.

Please follow and like us:

3 thoughts on “3 cm w bicepsie w miesiąc! – Bearded, inked and awesome

  1. Bardzo fajny artykuł. Przy intensywnym treningu bardzo ważna jest jeszcze odpowiednia dieta, także warto o tym pamiętać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
26 − 22 =